- Najpierw zagraliśmy w piłkarzyki - to było fajne. Ale nie udawało mi się strzelić żadnego gola, a Wiktoria wygrała ze mną aż trzema golami.
- Potem zagraliśmy w bilarda - to było fajne. A Wiki raz tak strzeliła, że kulki wyleciały poza stół.
- Następnie zagraliśmy w węże i drabiny - to było średnio-fajne. Za pierwszym razem Wiki wygrała, a za drugim zjechała po najdłuższym wężu z 69 na 24 i wtedy ja wygrałam, choć Wiki nadrobiła straty i dogoniła mnie przy samej mecie.
- Potem poszliśmy do mojego pokoju i kopaliśmy Borysa - bańkęwstańkę mojego brata. - To było czadowe! Wyżywaliśmy się na nim za różne osoby. Borys raz aż się poturlał po kopniaku Wiktorii.
- Potem bawiliśmy się moją kliniką Playmobil - to było takie sobie. Ale fajne było to jak poukładałyśmy wszystko w pudełku, trząsłyśmy a potem otwierałyśmy pudełko i patrzyłyśmy jak się poukładało.
- Potem bawiłyśmy się Pluszakami - Było, no, takie.... słabe, choć biegałyśmy i się bawiłyśmy fajnie, więc było fajne. Bawiłyśmy w pluszakową zabawę ,,Kapcie i Fujara".
- Na koniec, pisałyśmy do siebie przez telefony, i to było już nudne, bo Wiki nie ma u mnie Wi-Fi, więc nie mogła do mnie pisać, i nie odbierała wiadomości ode mnie.
Więc ten dzień był taki sobie. Przynajmniej się spotkałyśmy, i to było najfajniejsze. Ale zapomniałam zrobić zdjęć, przepraszam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz