poniedziałek, 16 grudnia 2013

Książka ,,Prawdziwe Halloween" rozdział 1 - Do Książki i Opowiadania

Rozdział 1


- Już się nie mogę doczekać! - krzyknęła Wiki kiedy w środę wracałyśmy razem ze szkoły.
- Ja też! Przebiorę się za wilkołaka! - powiedziałam.
- Też będę wilkołakiem. W końcu jesteśmy w wilczym klubie - rzekła Wiktoria. Tak rozmawiałyśmy sobie po drodze. Tymczasem w Mini Zoo ktoś już na nas czekał.
- Zuzia! Słyszę je! Słyszę! - krzyknął mały Jack Russell Terrier Harry do małej kotki Perskiej Zuzi. Kotka się ożywiła.
- No to pędźmy!
Zwierzaki zaczęły biec w kierunku ulicy. Biegły po chodniku szybko jak wiatr.
- Słyszałaś to? - zapytałam Wiktorii. Wiki pokiwała głową. Nagle zobaczyłyśmy dwie plamy biegnące w naszym kierunku.
- Harry! Zuzia! - krzyknęłyśmy i podbiegłyśmy do zwierzaków. Harry zaczął mnie lizać ja najęty, a Zuzia mruczała w objęciach Wiki.
- Tęskniłem za tobą - powiedział Harry i ostatni raz mnie polizał.
- Ja też - odparłam. Wiktoria głaskała Zuzię i po prostu nie mogła przestać. Nagle usłszeliśmy za sobą wołanie.
- Wiktoria! Co ty tam robisz? Powinnaś już dawno być w domu! - krzyknęła starsza siostra Wiki - Patrycja. Ale to nie ta Patrycja z naszej Mini Zowej Ekipy, to inna Patrycja.
- Eeee... Nic nie robię... To znaczy... Oglądamy mrówki... Czarne... - powiedziała Wiktoria. Nie lubiła swojej starszej siostry.
- Dobra, ale szybko wracaj do domu! - powiedziała Patrycja i poszła.
- Wspólczuję wam - powiedziałam do Wiktorii i Zuzi patrząc za Patrycją. - Mieszkać z kimś tak okropnym to koszmar.
- Zgadzam się z tobą - westchnęła Zuzia.
- Ale lepiej już pójdę z Zuzią, żeby mama na mnie nie krzyczała... I siostra też... - rzekła Wiki i wzięła Zuzię na ręce. - Pa!
- Pa! - krzyknęłam. - Chodź Harry, my też musimy iść.

***

- Już jutro Halloween! Już jutro Halloween! - podśpiewywałam czesząc Harry'ego.
- A co to w ogóle to Halloween? - zapytał piesek.
- Nie wiesz? To zabawa bardzo lubiana przez dzieci. Przebieramy się w straszne kostiumy na przykład duchów i chodzimy po domach zbierając cukierki. W tym roku przebieram się za wilkołaka.
- O! Fajne! Czy ja też mogę się przebrać? - spytał Harry.
- Pewnie! A za co byś chciał? - zapytałam.
- No nie wiem...
- Może za ducha? - zaproponowałam.
- Tak!
- Ok, to jutro przygotujemy twój kostium. Jest już późno - popatrzyłam na zegarek. Wzięłam pieska na ręce i zaniosłam do jego legowiska. Potem przebrałam się w piżamę, umyłam zęby i poszłam spać. Jednak znie mogłam zasnąć, bo mój brat bawił się klockami.
- Deni, czy mógłbyś pójść już spać, albo przynajmniej być ciszej?
- Nie chcę spać. Ale będę ciszej - powiedział Denis. W końcu mogłam spokojnie zasnąć.

***

Dryń, dryń! Dryń, dryń! Zadzwonił mój telefon, pora wstawać.
- Nie chcę mi się... - mruknęłam i wyłączyłam alarm. Mama weszła do pokoju i zaklaskała w dłonie.
- No dzieci! Idziemy do szkoły!
Ja i Denis wstaliśmy bardzo niechętnie, ale zaczęliśmy się szykować. W końcu byliśmy gotowi.
- Mamo, gdzie jest Harry? - zapytałam. - Chcę się z nim pożegnać.
- Wypuściłam go na dwór, później wróci do domu - odpowiedziała mama. - A teraz chodź, bo się spóźnisz.
Kiwnęłam głową, ale niepokoiłam się o pieska. Wyszliśmy z domu. Rozglądałam się po podwórku, ale go nie zobaczyłam. Wsiedliśmy do auta i pojechaliśmy. Kiedy wysiedliśmy pod szkołą, zobaczyłam, że mój plecak jest okropnie ciężki. Poszła na lekcje. Angielski, najbardziej nie lubiana prze zemnie lekcja, ale dzisiaj zadziwiająco szybko minęła. Na przerwie rozmawiałam z moją najlepszą (zaraz za Wiki) koleżanką Oliwią.
- To przyjdziesz do nas dzisiaj na Halloween? - zapytałam. - Poznasz nasze zwierzaki.
- Klaudia, wiesz... Nie obraź się ale, wydaje mi się, że te zwierzęta są twoim wymysłem - powiedziała Oliwia.
- Tak? Jeszcze zobaczymy!
- Dobra! Dzisiaj o 15 na twoim boisku! Okaże się kto ma rację, ja czy ty! - krzyknęła Oliwia. - Jeśli ja, to wygadam wszystkim, że jesteś małym dzieckiem i wymyślasz niewidzialne zwierzaki!

***

Na następnej przerwie sprawdziłam plecak, bo stawał się coraz cięższy. Kiedy go otworzyłam po prostu oniemiałam!
- Harry! Co ty tu do licha robisz? - zapytałam szeptem, żeby nikt nie uznał mnie za wariatkę, że rozmawiam z nikim.
- Chciałem pójść z tobą i zobaczyć co to jest szkoła - odpowiedział piesek.
- Aha, rozumiem, tylko schowaj się teraz. Do szkoły nie wolno wprowadzać zwierząt.
- Przecież nauczyciele i tak mnie nie zobaczą - powiedział Harry.
- Ale kto wie, czy któryś z uczniów cię przypadkiem nie dojrzy.
- Masz rację, lepiej się schowam - rzekł piesek i schował łebek w plecaku.

***

Później na boisku ja i Wiktoria czekałyśmy na Oliwię.
- Czy ona na pewno przyjdzie? Może stchórzyła? - zapytała Wiki.
- Powinna przyjść - zapewniłam ją. - O! Idzie!
Oliwia przyszła przez ulicę i do nas podeszła.
- No to dawajcie. Gdzie te wasze zwierzaki? - spytała.
- Zaraz się pokażą - powiedziałam pewna siebie. - Harry!! Hugo!! Zuzia!!
Zwierzaki nadstawiły uszu i zaczęły biec w naszym kierunku.
- O biegną! - powiedziała Wiki i wzięła Zuzię na ręce.
- Śliczna, prawda?
- Ale co? Ja tu nic nie widzę - powiedziała Oliwia. Wiktoria i ja popatrzyłyśmy po sobie. Niedobrze, Oliwia nie widzi zwierzaków. Nagada wszystkim w szkole...


Fantazja23

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz