Rozdział 2
- Naprawdę ich nie widzisz? - spytałam z nadzieją, że Oliwia tylko sobie żartuje.
- Nie, przecież tu nic nie ma. Wiki głaszcze... Nic - odpowiedziała Oliwia.
- Ale one tu są! Nie okłamujemy cię! - powiedziała Wiki.
- Wiecie co? Tylko marnuje czas na patrzenie jak głaszczecie czy podnosicie powietrze. Idę już.
- Ale Oliwia! One naprawdę istnieją! - zawołałam za koleżanką, ale ona już szła.
- Pogadam z nią - powiedział Harry.
- Ale przecież ona cię nie widzi - zauważyłam.
- Teraz zobaczy! - zapewnił Harry i pognał za Oliwią. - Hau! Hau hau! - zaszczekał na Oliwię. Oliwia szła dalej, bo nie widziała pieska. Harry warknął w jej stronę. Oliwia się odwróciła. Widocznie już coś usłyszała.
- Udaje mu się! - szepnęłam do Wiktorii. Ale Oliwia tylko wzruszyła ramionami i pomyślała: ,,To pewnie wiatr" i ruszyła dalej. Hugo pobiegł przyjacielowi na pomoc. Dwa pieski zaczęły szczekać jak najęte. Oliwia stanęła na środku chodnika. ,,To już chyba nie był wiatr..." Odwróciła się i aż podskoczyła. Za nią stały dwa szczeniaki.
- Zostawcie mnie! Sio! - powiedziała Oliwia i machnęła ręką w stronę psów.
- Czemu mamy cię zostawić? - zapytał Hugo. Oliwia zaczęła się cofać.
- Ty... Mówisz?? - jęknęła.
- Wszyscy mówią! - krzyknęła Wiki kiedy biegłyśmy wszystko Oliwii wytłumaczyć. - To są właśnie nasze zwierzaki.
Oliwia zaniemówiła.
- Czyli one naprawdę istnieją.. - spytała powoli wyciągając rękę w stronę Zuzi. - A ja głupia w nie nie wierzyłam!
Wiki i ja popatrzyłyśmy po sobie z uśmiechem. Oliwia głaskała Zuzię, Harry'ego i Hugo równocześnie. Wciąż nie mogła uwierzyć.
- No to zostaniesz jeszcze trochę? - zapytałam.
- Tak, teraz nie mam ochoty iść - uśmiechnęła się Oliwia. - A czy mogę wziąć Hugo na ręce?
- Pewnie, nie mam nic przeciwko temu - odparł Hugo. Więc Oliwia go podniosła. Natomiast ja wzięłam Harry' ego, a Wiki Zuzię. Poszliśmy w stronę Mini Zoo.
- Czyli wszystkie zwierzaki istnieją i gadają? - dopytywała Oliwia po drodze.
- Pewnie.
- Nawet te niebezpieczne?
- Niestety tak, ale są dla nas miłe - wytłumaczyła Wiktoria.
- Hej, wiecie. Przez to wszystko zapomniałam, że dzisiaj mamy Halloween! - powiedziałam.
- No, racja!
- Oliwia, będziesz chciała przyjść do nas na Halloween? - zapytałam.
- Chętnie, nawet mam już kostium.
- Hej, a co z moim kostiumem? - zapytał Harry.
- Jest w domu, zapomniałeś? - odpowiedziałam. - Mój też jest gotowy.
- O! Mam pomysł! Może pójdziemy po cukierki o północy! Wtedy będzie najstraszniej! - powiedziała zafascynowana Wiki.
- Tak! - krzyknęłyśmy.
- Ale zróbmy ogłoszenia i powrzucajmy je do skrzynek, żeby ludzie byli przygotowani - zaproponowałam. Poszłyśmy ze mną do domu po kartki i długopisy, a później na każdej kartce napisałyśmy:
DZISIAJ LEPIEJ NIE KŁADŹ SIĘ SPAĆ PRZED PÓŁNOCĄ, BO MY PRZYJDZIEMY PO CUKIERKI. PRZYGOTUJ SIĘ NA STRASZNĄ NOC!
DZIECI Z ULICY ZWIERZAKOWEJ.
- Super! Teraz musimy to poroznosić - rzekłam. Poszłyśmy do wszystkich domów na całej ulicy Zwierzakowej. Potem poszłyśmy po przyjaciół z Mini Zoowej Ekipy, żeby wszystko omówić.
- Dzięki, że tu jesteście - powiedziałam do wszystkich czyli Radka, Ameli, Olki i Patrycji. - Pierwszą sprawą jest to, że Oliwia też jest teraz z naszej ekipy. Druga sprawa, może zauważyliście, ż ew waszych skrzynkach są małe liściki. Dzisiaj o północy będziemy iść po cukierki. Co wy na to?
- Będzie super! Tak! Ja chcę iść! - przekrzykiwali się wszyscy.
- No to ustalone, dzisiaj o północy, zbiórka na boisku - oświadczyła Wiktoria.
Fantazja23
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz