Rozdział 4
Thunder może wszystko
Dwa tygodnie minęło strasznie szybko. Dla Thunder'a to było złe. Wiedział, że teraz musi chodzić do szkoły. Na szczęście tego dnia, kiedy skończył 2 tygodnie była sobota więc mu się upiekło.
- Miałeś szczęście Thunder ale w poniedziałek nieodwołalnie idziesz do szkoły! - powiedział Piorun przy śniadaniu. - Za to dzisiaj zabiorę cię na najlepsze co jest w Pluszakowie - Kipilikowy stok!
- Kipi-co? - zapytał Thunder.
- Kipilikowy stok! - powtórzył pies. - To najlepsza rzecz pod słońcem. Ubierz szalik i idziemy!
Thunder nadal nie wiedział co to jest Kipilikowy stok, ale już o nic nie pytał, bo przecież sam zobaczy.
Wyszli z Piorunem na Pluszakowe Podwórko.
- Wskakuj! - polecił Piorun wskazując na dziurę przy zamkniętym basenie. Thunder już chciał coś powiedzieć, gdy Piorun wepchnął go do dziury.
Wilk zjeżdżał po lodowej zjeżdżalni i nagle wypadł na śnieg. Zaraz za nim zjechał Piorun.
- I co? Jakie wrażenia? - zapytał Piorun podchodząc z Thunder'em kawałek dalej.
- Wow! - krzyknął Thunder kiedy zobaczył największy stok jaki kiedykolwiek widział. I tak naprawdę był to jedyny stok jaki na razie widział.
Piorun uśmiechnął się i podszedł z wilkiem do małej budki stojącej przy lodowej ścianie góry.
- Cześć Krzysiu, dwa małe kipiliki proszę - powiedział Piorun do niedźwiadka polarnego stojącego w budce. Była to wypożyczalnia kipilików.
- Już się robi Piorun. A kogo znów przyprowadziłeś? - spytał Krzyś patrząc na Thunder'a.
- To ThunderSnow. No wiesz, ten legendarny wilk ze stada śniegu.
- O jak miło mi cię spotkać! - przywitał się Krzyś. - Jestem Krzyś.
- Mi też miło cię poznać Krzysiu - powiedział Thunder.
- To proszę, wasze kipiliki - rzekł Krzyś i podał im dwie deski wyglądające jak kapcie. - I nie musicie płacić. Na koszt firmy.
- Dziękujemy Krzysiu. Do zobaczenia później - powiedział Piorun kiedy odchodzili z Thunder'em. - Teraz pora na najlepsze - zwrócił się do wilka.
Thunder popatrzył z zaciekawieniem na kipilik, który Piorun położył na śniegu.
- A teraz mnie posłuchaj. To są właśnie kipiliki. Nasze tak zwane snowboardy. Zjeżdżasz na nich tak samo, ale w poszczególnych miejscach stoku musisz zmienić swoje położenie na nich. Raz na nich stoisz a raz leżysz jak na sankach. Rozumiesz? Popatrz na Gibcię - Piorun wskazał lampardzicę. - Obserwuj ją uważnie.
Gibcia zaczęła zjeżdżać. Najpierw zjeżdżała jak na snowboardzie. W połowie trasy zmieniła swoje położenie na leżące zaraz po tym wyskoczyła w powietrze ze skoczni.
- Rozumiesz? Na trasie są znaki, żebyś wiedział kiedy masz zmienić pozycję jest napisane 'Snowboard' lub 'Sanki'. Ty pojedziesz tamtym torem a ja tym.
- Rozumiem. Do zobaczenia na dole.
Thunder podszedł do swojego toru. Stanął na kipiliku i popatrzył na Pioruna. Ten dał mu znak do startu. Thunder odepchnął się tylną łapą i już jechał po stromej trasie. Nie było to łatwe. Miał najłatwiejszą trasę na stoku, ale i tak ledwie dawał radę złapać równowagę.
Nagle zobaczył czerwony napis 'Sanki'. Musiał zmienić pozycję. Zobaczył jak robi to Piorun. Powoli się pochyla a potem szybko kładzie się na kipiliku. Thunder zrobił to samo ledwo trzymając się deski. Zbliżał się do skoczni.
- Przygotuj się! - krzyknął Piorun i przyspieszył. Thunder zrobił to samo.
Zbliżał się do skoczni. I.... Skok! Thunder czuł się tak jakby latał. Chciał rozłożyć przednie łapy by czuć to jeszcze lepiej, ale wiedział, że gdy to zrobi spadnie i zrobi sobie krzywdę.
W końcu wylądował na samym dole góry obok Pioruna.
- Świetnie Thunder! Teraz spróbuj zjechać sam bez mojej pomocy. Tam jest kolejka.
Thunder przytaknął i poszedł z kipilikiem w stronę kolejki. Wjechał nią na samą górę i podszedł w kierunku swojego stoku. Nagle zobaczył Marlenę. Stała na samym dole obok Pioruna.
Thunder bardzo chciał jej czymś zaimponować, więc zdecydował się na odrobinę trudniejszy stok.
- Co on wyprawia? - zapytała Marlena Pioruna. - Ten stok jest dla niego za trudny! Dopiero się uczy.
- Robi to, żeby ci zaimponować. Ja też tak robiłem dla Mikuni. Da radę. Jest sprytny - Piorun powiedział to pierwsze zdanie tak, jakby czytał w myślach Thunder'a.
Wilk stanął na kipiliku i odepchnął się tylną łapą. Zaczął zjeżdżać. ,,To za mało, żeby zaimponować Marlenie! Zrobię kilka trików!" - pomyślał Thunder.
Podskoczył i odwrócił się w powietrzu a potem wylądował z powrotem na stoku.
- To było czadowe! - krzyknął i jechał dalej. Znów pojawił się napis 'Sanki'. Thunder zmienił pozycję i chwilę potem skoczył ze skoczni obracając się w powietrzu.
- Wow! Thunder, jak to zrobiłeś? - zapytała Marlena.
- Sam nie wiem! Ale jakoś się udało!
I tak do końca dnia Thunder, Piorun i Marlena zjeżdżali na kipilikach.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz